Najwieksza w Polsce

Sieć sprzedaży
artykułów sanitarnych,
grzewczych i instalacyjnych!

Janusz Starościk, Prezes Zarządu Stowarzyszenia Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych: Walki o czyste powietrze nie wygrywa się szybko

« wróć

Z Januszem Starościkiem, prezesem Stowarzyszenia Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych, rozmawiamy o tym, jak w ciągu ostatniego półtora roku zmieniał się rynek tego typu instalacji w Polsce.  Oceniamy też perspektywy rozwoju branży instalacyjnej.

Niedawno opublikowaliście Państwo najnowszy raport podsumowujący rynek urządzeń grzewczych w Polsce w 2017 r. i pierwszym półroczu 2018 r. Jakie tendencje uwzględnione w raporcie uważa Pan za te, które będą kształtować rynek w kolejnych kwartałach?

Janusz  Starościk,  Prezes  Zarządu  Stowarzyszenia Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych: To zależy od perspektywy czasowej, o której mówimy. Z pewnością, jak to wynika z analizy statystyk rynku budowlanego w zakresie wydawanych zezwoleń na budowę nowych mieszkań i ilości rozpoczynanych budów, utrzyma się wysoka sprzedaż urządzeń przeznaczonych do pierwszej instalacji. Jednak, biorąc pod uwagę kwestie  walki  z  zanieczyszczeniem  powietrza, przez następne lata kluczowy będzie rynek wymian starych urządzeń na nowe bezemisyjne lub o bardzo ograniczonej emisji szkodliwych substancji do atmosfery.

W raporcie sporo miejsca poświęcacie Państwo rynkowi wymian kotłów grzewczych. Czy są realne szanse, aby tej zimy powietrze było nieco lżejsze do oddychania?

Bądźmy realistami. Walki o czyste powietrze nie wygrywa się w tak krótkim czasie. Chociaż w niektórych gminach, w których w 2017 roku przeprowadzono gruntowny proces wymiany starych kotłów na nowe, na pewno mieszkańcy odczują pozytywny efekt tych działań. Jednak należy pamiętać, że jakość powietrza nie zależy wyłącznie od urządzenia grzewczego. Duże znaczenie ma jakość paliwa, szczególnie w wypadku kotłów na paliwa stałe. Jeżeli pali się w nich byle czym, to nawet klasa V takiego kotła nie pomoże i powietrze nadal będzie zatruwane.

Dlatego  konieczne  jest  wprowadzenie przepisów  określających  wymagania  jakościowe dla paliw stałych. Oczywiście te wymagania nie mogą być określone na tak niskim poziomie, jak to proponuje drugi rok z rzędu Ministerstwo Energii. Ponadto bezwzględnie powinny być uchwalone przepisy wykonawcze pozwalające na kontrolę tego, kto czym pali. Także u użytkownika prywatnego! Powinno to obejmować też prawo do wyciągania odpowiednich konsekwencji, jeżeli ktoś będzie spalał np. odpady, czym będzie truł siebie i sąsiadów.

Jaki jest udział wymian w całym rynku urządzeń grzewczych w badanym przez Państwa okresie?

Niestety nikt nie prowadzi dokładnych badań w tym kierunku, dlatego opieramy się na szacunkach opartych na opiniach dystrybutorów i instalatorów. Przez długie lata wymiany i pierwsze instalacje dzieliły między siebie rynek mniej więcej po połowie, z kilkuprocentowa odchyłką w jedną, bądź drugą stronę.

W 2017 roku, co jest też tendencją kontynuowaną w 2018 roku, widać, że rynek wymian  powoli  zdominował  nowe  instalacje pomimo znacznych wzrostów w liczbie oddawanych nowych mieszkań. Jest to wynikiem uruchomienia w wielu gminach programów wymian kotłów w ramach walki ze smogiem, co umożliwiły fundusze unijne w ramach Regionalnych Programów Operacyjnych. Można ocenić, że obecnie rynek wymian to ok. 65 - 70% całego rynku sprzedaży rządzeń grzewczych w Polsce.

Działania samorządów opierają się w dużej mierze na dotacjach. Jak się okazuje nie jest to do końca idealne rozwiązanie. Czego dotyczą luki prawne i jakie są szanse na efektywniejsze wykorzystanie dotacji, które będzie z korzyścią także dla poprawy jakości powietrza?

Pewna dowolność kształtowania warunków przetargowych  czy  udzielania  dotacji  powodują,  że  akceptowane  w  jednym  miejscu urządzenie może nie być akceptowane np. w miejscowości położonej 10 km dalej,  gdzie obowiązuje inny program dotacji. Dochodziły do nas głosy o ustawianiu warunków wsparcia tak, aby uzyskać je mogły zakupy na urządzenia określonego producenta. Dochodziło nawet do podawania w warunkach np. nr RAL koloru obudowy urządzenia.

Nie oznacza to, że tego typu praktyki są powszechne. Większość programów wspierających  wymianę  urządzeń  grzewczych działa na zdrowych zasadach. Jednak warto zdefiniować centralnie wymagania techniczne dla urządzeń grzewczych, które muszą być spełnione, aby być zaakceptowane w programie wsparcia. Chodzi tutaj o zdefiniowanie katalogu istotnych, z punktu widzenia celu końcowego dla danego programu, charakterystyk technicznych urządzeń. Takich które pozwolą uniknąć porównywania różnych, mało istotnych bądź nieporównywalnych, parametrów. Na tej podstawie mogłaby być stworzona lista dopuszczonych w danym programie urządzeń, która byłaby transparentna i otwarta dla wszystkich, którzy spełniają zdefiniowane parametry wynikające z wyników badań, na podstawie których  urządzenia  były  certyfikowane. Tego typu dokumenty powinny być umieszczone na stronie odpowiedzialnej instytucji, tak by każdy wiedział, jakie urządzenie grzewcze jest mu oferowane i czy spełnia warunki programu wsparcia.

Istotny jest tutaj uzyskiwany efekt końcowy po montażu lub wymianie. Dlatego SPIUG w wypadku np. kolektorów słonecznych zaproponował  rozwiązanie,  w  którym  wysokość wsparcia byłaby uzależniona od uzysku ciepła powiązanego z wcześniejszym audytem określającym zapotrzebowanie na ciepło, a nie od własności fizycznych w postaci  powierzchni  kolektorów,  co  prowadziło w przeszłości do przewymiarowania instalacji po to tylko, aby uzyskać większą dotację.

W raporcie wskazujecie Państwo na brak rąk do pracy jeśli chodzi o instalatorów. Jak Pana zdaniem rynek poradzi sobie z tym problemem w kolejnych kwartałach?

Rynek nie lubi próżni. Oczywiście nie oznacza to, że problem zniknie z dnia na dzień. Jednak już obecnie widać coraz większą liczbę instalatorów powracających zza granicy, którzy w Polsce mogą zarobić podobne pieniądze przy wciąż dużo niższych kosztach utrzymania. Można też zauważyć rosnącą liczbę instalatorów z Białorusi czy Ukrainy, którzy coraz lepiej sobie radzą na rynku polskim. Także w grupie fachowców dostrzegamy chęć przekwalifikowywania się w ramach zespołów roboczych, gdzie określone prace coraz częściej wykonują specjaliści. Oczywiście pozostaje otwarte pytanie co ze szkoleniem zawodowym w Polsce.

Zbliżamy się powoli do końca 2018 roku. Zapewne analizując na bieżąco rynek może nam Pan zdradzić, czy duży wzrost odnotujemy jako w stosunku do roku poprzedniego?

Tendencja wzrostowa w 2018 roku się utrzymała. Oczywiście na różnym poziomie w różnych  grupach  produktowych.  Na  pewno wyraźna  tendencja  wzrostowa  jest  w  grupie kotłów gazowych. Odrodził się w 2018 roku  także  rynek  kolektorów  słonecznych, które  także  zanotowały  w  pierwszym  półroczu spektakularne wzrosty. Niemniej jednak w wypadku kolektorów słonecznych nie jest to symptom stabilizacji rynku, ponieważ sprzedaż jest oparta o postępowania przetargowe, gdy w tym samym czasie rynek sprzedaży detalicznej w dalszym ciągu jest w zapaści.  Chociaż  także  w  tym  wypadku  coś drgnęło  w  pozytywnym  kierunku.  Ale  nie chwalmy dnia przed zachodem słońca i poczekajmy na zamknięcie roku.

SPIUG umieścił na swojej stronie inny, równie ciekawy raport dotyczący satysfakcji z pracy pracowników działów handlowych branży budowlanej i instalacyjnej. Jak ocenia Pan wynik tego badania? Czy wcześniej tego typu badania były przeprowadzane?

Trudno w kilku zdaniach omówić wyniki raportu zawierającego kilkadziesiąt grafik. Warto wejść na stronę www.spiug.pl i zapoznać się z nim w całości, ponieważ każdy znajdzie w nim interesujące go informacje. Podobne raporty były wykonywane w przeszłości na zlecenie poszczególnych firm i nie były w takiej skali publikowane szerzej. Dlatego ta inicjatywa jest tym bardziej cenna, ponieważ z jego wyników można się dowiedzieć o tendencjach zmian, które zachodzą w grupie zawodowej instalatorów. Instalatorzy  tradycyjnie  byli  historycznie  postrzegani  jako  pewna  zaściankowa społeczność, hołdująca zasadzie CCC (Cena Czyni Cuda). Tymczasem z raportu wynika, że co prawda cena zakupu jest w dalszym ciągu wiodącym argumentem współpracy z dostawcami, ale widać coraz bardziej zarysowujące się zmiany w tym podejściu. Wielu instalatorów zaczęło rozumieć, co to jest nowoczesne  prowadzenie  biznesu.  Korzystają coraz szerzej z dostępu do najnowszych technologii. Coraz większego znaczenia nabiera  nie  cena,  ale  jakość  i  niezawodność urządzenia. Także coraz istotniejsza jest niezawodność serwisu – po prostu instalator nie ma już czasu na interwencje z powodu problemów z zainstalowanym przez niego urządzeniem, ale woli się skupić na zarabianiu pieniędzy na nowych projektach. Ogólnie widać gotowość do rozwoju w tej grupie zawodowej, co jest bardzo pozytywnym zjawiskiem.

Czy Pana zdaniem nastroje w branży budowlanej i instalacyjnej bardzo odbiegają od nastrojów w innych branżach? Czy mamy powody do niepokoju?

Raczej nie. Obecnie nastroje są dobre także w innych branżach. Jednak jest świadomość, że dobra koniunktura nie może trwać bez  końca.  Podobnie  dobra  sytuacja  jest np.  w  Niemczech,  Anglii  czy  w  Czechach. Wszędzie  brakuje  wykwalifikowanych rąk do pracy. W naszym przypadku niepokojące może być mocne oparcie wzrostu gospodarczego o konsumpcję. Z jednej strony widać zwiększone obroty przedsiębiorców, z drugiej zaś brakuje inwestycji w sektorze prywatnym.

A bez tego nie ma możliwości dynamicznego rozwoju firm, wprowadzania nowych techno-logii poprzez inwestycje w badania i rozwój, czy prozaiczną wymianę zdekapitalizowanych narzędzi czy zaplecza firm. Należy mieć nadzieję, że rozsądne perspektywiczne myślenie przedsiębiorców zwycięży nad obecnie panującym konsumpcjonizmem.

Dziękuję za rozmowę.

Materiał z wydania III/2018 "Magazynu Grupy SBS"

Media branżowe
https://instalreporter.pl/
Magazyn Grupy SBS
https://www.ogrzewnictwo.pl/
Szukaj